błędy w makijażu

Makijaż dzienny? Kto nie chciałaby go robić szybko, ładnie i do tego trwale?

I właśnie to, że skupiasz się na tych trzech punktach sprawia, że możesz nieświadomie robić błąd.

Jak to?! W takim razie, jak się malować?

 

1. KOSMETYKI i MARKI

Skupiasz się na kosmetykach, żeby były drogie, najlepsze, może nawet profesjonalne, czyli takie, na których pracują wizażyści i uważasz, że tańszymi nie można zrobić udanego makijażu. Brak zamierzonego efektu, tłumaczysz użyciem niewłaściwego kosmetyku, zbyt słabego, żeby przetrwał na twarzy całodzienny maraton w pracy. To częsty błąd. Znam wiele drogeryjnych kosmetyków, które pod względem pigmentacji, aplikacji i trwałości nie ustępują miejsca markom z najwyższej półki.

 

2. PĘDZLE

Makijaż dzienny możesz robić palcami. Uczę tego z resztą często na prowadzonych przeze mnie Korepetycjach z makijażu dla siebie Jednak gdy w grę wchodzi udany makijaż – nie taki ekspresowy 5 minutowy, tylko taki, który będzie trwał na twarzy od 5.00 do 20.00 – pędzle są niezastąpione. Nie musisz ich mieć tyle co makijażysta, ale jest kilka bez których nie możesz się obejść. Rodzaje pędzli do makijażu: duży pędzel do pudru, skośny pędzel do aplikacji różu i bronzera, pędzelek do brwi, grzebyk do brwi (tutaj może Cię wesprzeć zakup kredki do brwi – grzebyk jest często na jej wyposażeniu :-)), 2 pędzelki do cieni, pędzelek do ust. W sumie 7 podstawowych pędzli, które będą działać na Twój sukces w makijażu. Oczywiście warto też wspomnieć o ich systematycznym praniu i dezynfekcji oraz o tym, że jeśli kupowałaś je ponad 2-3 lata temu i nie są w dobrym stanie – należy kupić nowe. (Jeśli nie wiesz, jakie pędzle kupić i jak je czyścić  śledź wpisy na blogu, już niebawem pojawi się artykuł na ten temat.)

 

3.PUDER

Zdarza Ci się nałożyć tylko sam podkład nie utrwalając go pudrem? Bez tego nigdy nie uzyskasz trwałości makijażu. Cera zacznie pracować, wydzielać sebum albo w miejscach suchych – zabierać kosmetyk z powierzchni skóry – i wtedy zamiast ładnego, trwałego makijażu „na bank” będziesz mieć plamy na wybranych partiach twarzy. Formuły podkładów i pudrów nie powinny występować na twarzy w pojedynkę. Jeśli używasz podkładu, zawsze utrwalaj go pudrem, masz wtedy pewność, że makijaż nie zacznie migrować w różnych kierunkach.

 

4.KOLORY

Masz dobre kosmetyki, wiesz co robić. Pena motywacja, skupienie i….po umalowaniu myślisz sobie – „to chyba nie jest makijaż dla mnie…”. Zamiast podkreślenia barwy tęczówki masz wrażenie, że kolor na powiece ją zgasił? Solennie składasz przyrzeczenie przed lustrem – „Nigdy więcej cieni, sama maskara musi wystarczyć!”. Tak – kolor cieni jaki aplikujesz na powiekę powinien współgrać z Twoją karnacją, typem urody i temperaturą kolorów, jakie są dla Ciebie najlepsze. Tylko wtedy uzyskasz makijaż, który będzie upiększał, a nie taki, który zostanie przyklejony do twarzy. Ponadto cienie powinny kontrastować z Twoją tęczówką oka, a jak to zrobić, dowiesz się z mojego wpisu już wkrótce.
Wpis o analizie kolorystycznej znajdziesz tutaj (link do wpisu).

5.ŚWIATŁO

Myślisz, że kosmetyki i pędzle to wszystko? Niestety muszę Cię rozczarować. Na efekt makijażu wpływa w dużym stopniu światło, w którym się malujesz. Co to znaczy? Jeśli robisz makijaż dzienny w zimowy poranek, w ciemnej łazience, a potem będąc w pracy po wschodzie słońca z zaskoczeniem patrzysz na swoje odbicie w lustrze, to znak, że umalowałaś się za mocno. – Jak to? – pytasz. Przecież przyglądałam się sobie w lustrze i makijażu prawie nie było widać! Zgadza się – dokładnie tak działa światło sztuczne. Tłumi kolory i makijaż wtedy wykonujemy mocniej. Dlatego malujemy się zgodnie z zasadą: makijaż, który będzie oglądany w dzień, wykonujemy przy świetle dziennym. Makijaż, w którym wychodzimy na imprezę, party, kolację w porze popołudniowej lub wieczorowej, wykonujemy przy świetle sztucznym.

 

6. PIELĘGNACJA

Masz już dość? Uważaj – wchodzimy na wyższy level trudności. To, co napisałam, to nic. Bo mimo zachowania wyżej wymienionych punktów, Twój makijaż nadal może nie wyjść. Winna jest pielęgnacja, o której wiele z Was nie myśli*, nie myśli wykonując makijaż* lub nie łączy efektu makijażu z pielęgnacją*, nie ma świadomości, że bez odpowiedniej pielęgnacji makijaż nie wyjdzie*.

***Wybierz poprawną dla siebie odpowiedź.

Czemu tak twierdzę? Jesteś zła, że wrzucam wiele z Was do tej opinii? Pozwalam sobie wysnuć taki wniosek po wieeeelu warsztatach z makijażu dziennego, jakie prowadzę od kilkunastu lat. Spotkałam dziesiątki kobiet, które wychodziły z moich zajęć z gotową receptą, jak przygotować swoją skórę, aby czerpać przyjemność z makijażu. Co zrobić, by na co dzień, jak i na Wielki Dzień – jak np. ślub – makijaż wyglądał pięknie. A wierz mi – nie ma, naprawdę nie ma – udanego makijażu bez odpowiednio dobranego kremu do twarzy, bez codziennej systematycznej pielęgnacji na dzień i na noc, bez zabiegów na twarz dopasowanych do Twojej kondycji cery, jej typu i upodobań. Nie wierzysz? To odrób pracę domową – nałóż ten sam podkład na 3 różne kremy do twarzy. Czy na każdym wygląda tak samo????

 

7. MIT CZARNEJ KREDKI

Ach czarna kredka… Która z Was nie użyła jej choć raz w życiu? 🙂 Która nie marzy o pięknych kreskach rodem z Instagrama i o kocim, zalotnym, ultrakobiecym oku? Aaa jeszcze zapomniałam wspomnieć o makijażu smokey, który króluje na liście makijaży top 🙂 Żeby nie było, że jestem czepialska, a nie Kozłowska – lubię czarną kredkę. Te z Was, które miałam przyjemność malować, wiedzą, że używam jej i pasuje do wielu makijaży. Jednak na co dzień nie polecam używania czarnej kredki. A to, dlatego, że jej tajemnicą jest bardzo istotna wada. Ma wysoki stopień pigmentacji czerni, wchodzi w skórę, gdy nosisz ją cały dzień na oku – lub co gorsza pod okiem… i szczególnie to drugie sprawia, że tworzą się cienie pod oczami. Skóra zabiera czarny pigment i mimo dobrze wykonanego demakijażu, nie jesteś w stanie wymyć tego, co już weszło pod skórę. W rezultacie zaczyna się myślenie o chorobach, badanie się i szukanie przyczyny, skąd się wzięły cienie pod oczami , a jednym z nich jest częste stosowanie CZARNEJ KREDKI! Wiedziałaś o tym? Ja też nie, bo w żadnej szkole tego mnie nie nauczyli (z resztą wtedy, gdy ja uczyłam się wizażu, nie chcieli przekazywać wiedzy popartej własnym doświadczeniem) i dojście do tego zajęło mi kilka lat pracy w zawodzie i przeprowadzania wywiadów z Klientkami. Jeśli więc o tym usłyszysz, pamiętaj, że jest to mój własny wniosek, wysnuty na podstawie pracy z Wami moje Kochane dziewczyny. Do tej pory sprawdził się w 100 przypadkach na 100 🙂

 

Ściskam!

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here